Na co pozwoli Ci karmienie piersią? Cz.1.

Joł!

Bycie ssakiem to niezła frajda! Czyż nie? Jesteśmy wielką rodziną tych co pod wodą i nad wodą. Jedni z nas chodzą na dwóch nogach, inni na czterech łapach. Jesteśmy kudłaci, nadzy, z dziobem, pyskiem lub twarzyczką. I łączy nas odruchowa miłość do… piersi/cysia/cycusia/mniam czy jak tam nazwiesz żeński gruczoł mleczny i całe jego oprzyrządowanie.

 

Laktacja

 

Mleczko dla dzidzi bierze się właśnie w wyniku tego cudownego procesu. Czasem przed, a zazwyczaj po porodzie pojawia się cudowny biało – żółty nektar. Życie dla Twojego malucha! Oczywiście, może być pewne opóźnienie, ale bez paniki! Położna w szpitalu przekonywała mnie, że noworodek po urodzeniu ma żołądek wielkości wiśni i sporo zapasów jeszcze z brzuszka. W razie czego więc nie wpadaj w panikę! W ciągu dwóch dni Twoje piersi mogą zacząć przypominać piłki do rugby i mleka będzie aż nadto.

Łeee, czyli daj!

 

Przystawianie do piersi wymaga praktyki, którą zdobywasz za każdym razem coraz bardziej. Jedne z nas mają to szczęście, że dzidź się przysysa jak na ssaka przystało, a inne dziobią jak kurki. Są i takie, które ssać nie mogą. Dlaczego? 

 

Jeśli bezskutecznie próbujesz przystawić malucha do piersi, a i położne nie mają już pomysłu jak pomóc, to należy sprawdzić, czy wędzidełko pod językiem Twojego dziecka nie jest za krótkie… Wystarczy tylko jeden ciach nożyczkami przez chirurga czy laryngologa. Dziecko nie poczuje bólu, bo wędzidełko nie jest unerwione (autopsja!). A po chwili luzik i po problemie! A potem uniknięcie krzywego zgryzu, wad wymowy. Same korzyści. Zdarza się, że trzeba ten proceder powtórzyć, ale dla malucha penie jeden ciach wystarczy. Pamiętaj o tym już w szpitalu!

 

Kiedyś tym procederem zajmowała się położna i przecinała wędzidełko paznokciem. Ileż istnień zostało dzięki temu uratowanych przed wynalezieniem sztucznego mleka!

Płynie, płynie!

 

Radość matki karmiącej nie zna granic, dopóki…  Problemy z laktacją są wielorakie i wręcz nizelizczone.

  1. Zapalenie piersi
    Zalegający pokarm gromadzi się w postaci guzów, pojawia się gorączka i ból trudny do zniesienia. Pomaga paracetamol i rozgniecione liście kapusty jako okłady. No i ściąganie nadmiaru pokarmu, ale bez przesady, bo produkcja pokarmu jest uzależniona od tego, ile zostanie ml zostanie zużyte.

    Moje doświadczenie: zapalenie piersi razy dwa i to obu, w odstępie kilku dni. Jazda. Nie ma co więcej komentować. Bogu dziękować za kapustę i paracetamol.

  2. Poranione sutki
    Maluch podczas prób chwycenia brodawki może ją podgryzać i potem one takie umęczone zaczynają mieć strupy lub krwawić… Pomaga czysta lanolina lub olej kokosowy, których w odróżnieniu od kremów nie trzeba zmywać przed karmieniem.
  3. Za mało pokarmu…
    i trzeba dokarmiać, ale nie rezygnuj! Może nastąpić nawał, a jeśli nie – ciesz się tym, co masz.
  4. Nerrrrrwy!!!
    Że znowu chce, że znowu płacze, że może się nie najada, że nie przybiera na wadze jak Ci się marzyło, że nie da spać w nocy, że cieknie mleko, przecieka na bluzkę. I milion innych.
  5. Niewdzięczne komentarze, które można podzielić na kilka kategorii:
    * dobre rady,

    * złośliwe komentarze,

    * biadolenie,

    * wyrazy współczucia,

    *inne.

    Na przykład:

    „Karmisz nie tak”, „zmień pierś”, „jeszcze ciągnie?”, „ale Ci cycki urosły!”, „musisz robić to na widoku?”, „nie wstyd Ci tak z biustem na wierzchu?”, „idź do kibla”, „ile jeszcze będziesz go/ją/ich karmić?”,  „wszystko z Ciebie wyciągnie!”, „zobaczysz jak będzie Ci ciężko go/ją odstawić”, „ale Ci obwisł biust”…

    ps. masz jakieś w kategorii „ulubione”?

  6. +∞

    Na dobry początek wystarczy. CDN.

    Mamniunia